< Wróć do strumienia danych

Sound healing

[DATE: 3063-03-96][CATEGORY: KWANTOWA ALFA][STATUS: MISTYCZNY]

Zapis procesu i integracji jaki dokonał się na prywatnym koncercie Michaela Jazzmana 💚

 

Część I: Kontrakt Odwagi i Przeprogramowanie DNA

 

Podróż do San Kingdom

Podróż rozpoczyna się...

Koncert zorganizowała Julia. Już jakiś czas temu mówiła mi o Michaelu – że jest jazzmanem i że jego koncerty Sound Healingu to niespotykany poziom. Od razu, jak się pojawił ze sprzętem, wiedziałem, że będzie ciekawie i natychmiast zacząłem swoje „dzikowanie w żołędziach"... Zaczęliśmy się z Michaelem prowokować, tak pozytywnie. Ja do niego, że się niczego nie boję. On na to: "Dawaj, zobaczymy", "Żebyś się tylko nie wystraszył". To było po to, żeby zakodować w świadomości, że na sesji wszystko, co jest głęboko i co ma przyjść – ma przyjść, a ja jestem na to gotowy. Powiedziałem mu: "Dawaj, robimy taki koncert, żeby Twoja muzyka przedmuchała mnie do cna, do dna i wiadomo – do tego DNA, żeby to DNO się przeprogramowało".

 

Kluczowym momentem zwrotnym była wymiana energii z Michaelem. To nie była zwykła rozmowa, lecz zawarcie duchowego kontraktu. Michael, wyczuwając gotowość, rzucił wyzwanie – prowokował, by sprawdzić siłę ducha. Widząc otwarte serce i połączenie z „tym czymś", rzuciłem rękawicę: biorę wszystko, co mi się pokaże w tej medytacji. Stwierdzenie było jednoznaczne: "Ja się niczego nie boję". Wypowiedziane przy świadkach, nabrało jeszcze większej mocy. To zdanie otworzyło przestrzeń na cud. Nastąpiło głębokie połączenie dwóch silnych istot. Nie była to prośba o relaks, lecz rozkaz dla neurobiologii – alchemiczny przepis dla podświadomości: Jedziemy na pełną skalę.

 

Ja, pomimo że muzycznie jestem w 369% elektroniczny, to czuję i rezonuję z wybrzmiewaniem tonów instrumentów. W tej materii muzycznej łączyliśmy się głęboką wrażliwością. To, co lubię w artystach, to głębia i nieskończone pokłady absurdu i kreatywności. Wtedy wiem, że nie muszę być "pokorny", mogę śmieszkować i nikomu nie odpalę EGO ani zazdrości...

 

Część II: Wejście i Symbolika (Mądrość Natury)

 

Kontrakt Odwagi

Mądrość Natury

Michael pięknie wprowadził w wyciszenie. Nawet dobrze mi poszło wyjście z moich "wysokich lotów", a tak naprawdę wejście z powrotem do Ciała... Wsłuchiwałem się, co pozwoliło mi wygasić emocje i kompletnie odciąć się od moich życzeń co do koncertu. Bardzo mi się podobała wizualizacja światła nad głową. Sesja rozpoczęła się od głębokiej symboliki natury, która stała się mapą dla całego procesu. W przestrzeni "San Kingdom" (Królestwa Słońca) pojawiły się archetypy, które miały za zadanie oczyścić i przygotować grunt pod nowe.

 

Na początku sesji pojawiła się niepewność. Myślę sobie: "O co kaman? Coś jest nie tak z tym pająkiem, jest taki niewyraźny trochę, dziwny". Umysł początkowo próbował to oceniać, ale kluczem do bramy było słowo: "Poddałem się". "Dobra, puszczam to". I wtedy on zrobił się złoty i mienił różnymi kolorami. W momencie puszczenia kontroli i wejścia w rolę obserwatora, nastąpiła magia. Pająki, które przyszły w wizji, zrobiły się kolorowe, złote i wibrujące. Przestały być zagrożeniem, a stały się tkaczami nowej, wyższej rzeczywistości. Pokazały, że "San Kingdom" to stan, w którym lęk zamienia się w złoto, a sieć życia zaczyna wibrować obfitością.

 

Pająk (Tkacz Rzeczywistości): Pojawił się jako strażnik wrażliwości i kreatywności. Jego zadaniem było pokazanie, jak tkać własny los i chronić sieć przed "kradzieżą" energii, transformując lęk w strukturę. Po pająku przyszły kolorowe mrówki. I te mrówki rzeczywiście grzebały w ziemi i pracowały.

 

Mrówka (Alchemik Materii): Symbolizowała pracę u podstaw w trzewiach, rozkładanie starych wzorców ("killing" tego, co martwe), aby użyźnić glebę pod nową obfitość i solidne fundamenty. A po mrówkach przyleciały złote pszczoły.

 

Pszczoła (Strażniczka Słońca): Wibracja, która niosła zapowiedź złota, miodu i słodyczy życia. To ona łączyła proces z dźwiękiem ("sound healing") i najwyższą wibracją serca, zapowiadając harmonię i płodność.

 

Część III: Objawienie Serca – Astra i Orion

 

Symbolika Natury

"Ziemska familia?"

W wyniku tego otwarcia nastąpił potężny przepływ miłości. Pojawiły się łzy – łzy prawdy i oczyszczenia. W wizji przyszli syn i córka, ale nie jako dzieci do wychowania, lecz jako Wspaniałe Istoty, Istoty Światła. Syn poszedł na chwilę i została córka. Wysłuchałem jej i ustanowiłem nowe połączenie. Poleciały łzy, ale tylko z lewego oka. I leciały. Wtedy Michael zaczął śpiewać. Jego śpiew męskim głosem wprawił w ożywienie prawą stronę i nagle obie części zintegrowały się. Poleciały łzy z prawej strony i już leciały równomiernie.

 

Później przyszli obydwoje, w formie radosnych mistrzów. To było mistyczne połączenie, wykraczające poza ziemskie więzy. Zobaczenie ich boskości było dowodem na to, jak bardzo percepcja została oczyszczona. Serce otworzyło się całkowicie, integrując miłość ojcowską z miłością kosmiczną i psią miłością.

 

Część IV: Szaman, Bęben i Radość

 

Objawienie Serca

Astra i Orion

Kiedy proces wszedł w fazę kulminacyjną, pojawił się śmiech – pieczęć wysokiej wibracji i uwolnienia. Michael grał na bębnach bezpośrednio nad ciałem, wprowadzając potężną, męską, szamańską energię. Grał jako Czysty Instrument. Schował swoje ego, stając się kanałem dla Źródła. Była w tym piękna dwoistość:

 

Męska siła i zdecydowanie bębnów (aktywacja Trzewi).

 

Energia Yin i Yang oraz niewinna, dziecięca radość, która przeplatała się z mocą.

 

Michael pokazał, jak być lustrem dla muzyki – nie grał jej, ona grała nim – odczytując nasze aury. Jak bębny były nade mną, to bit był mocny, afrykański, szamański – Czysta poezja mojego Yang, moja wojownicza natura.

 

Część V: Świadkowie i Uzdrowicielki

 

Szaman i Bęben

Świadkowanie

Proces odbywał się w świętym trójkącie. Na prawicy leżała Julia – "Wiedźma Uzdrowicielka – połączona z kanałem Azjatyckim". Jej obecność i jej własna podróż, którą Michael wspierał swoją grą, były ważnym elementem tła. Możliwość obserwowania jej procesu ("jak podróżowała, jak wracała") wzmocniła poczucie bycia świadomym obserwatorem i częścią większej, uzdrawiającej całości.

 

Kiedy powiedziałem w myślach do Michaela: "Teraz zagraj wibrację Julii na bębnach", on przeniósł się nad nią. Wtedy zgasło moje Yang i zaczął się subtelny koncert, o jaki nigdy bym nie podejrzewał bębnów. Tym bardziej, że ja nie przepadam za bębnami – teraz już wiem, o co chodzi: chodzi o to, KTO bębni oraz JAK i „CZYM" uderza w ten bęben. No i jeszcze ten jego Gong, świetnie reprezentował jej Ducha w grze.

 

Część VI: Prawda Wojownika i Błogosławienie Cieni

 

Świadkowie

Cienie

Istotnym elementem oczyszczenia było zmierzenie się z "cieniami" rzeczywistości. Wysłałem błogosławieństwo do moich "wrogów" – osób, z którymi czeka mnie walka – oraz do wszystkich, których ja skrzywdziłem w przeszłości. Ustanowiłem jasną postawę wobec tego, co nadchodzi: idę po swoją prawdę. Moja intencja jest klarowna: pragnę to skończyć bez walki i mam swoją wartość. Jednak zaznaczyłem też swoją siłę: jeśli walka będzie konieczna, nie wezmę jeńców. Stoję w pełni swojej mocy, ale wybieram pokój i rozwiązanie jako najwyższą ścieżkę.

 

Część VII: Wielka Synchronizacja – Powrót Michaela

 

Prawda Wojownika

Powrót Michaela

Na samym końcu Wszechświat domknął ten proces w sposób, którego nie da się zaplanować. Nastąpiło rozpoznanie Ducha. Michael – muzyk, grający z przekazu Źródła – stał się energetycznym odbiciem mojego pierwszego konia, Michaela. "Dzikus, najlepszy, najukochańszy" – czysta krew arabska – fikacz, joker i jajcarz – powrócił w innej formie. Energia wolności, siły i bezwarunkowej zwierzęcej miłości, którą niósł tamten koń, połączyła się z uzdrawiającym dźwiękiem tu i teraz. To był powrót do domu, do pierwotnej siły, która zawsze tam była.

 

Zakończenie: Promieniowanie

 

Wielka Synchronizacja

Promieniowanie

Sesja zakończyła się pieśnią, która ukoiła i scaliła wszystko w jedno. Pojawiły się wzniosłe uczucia wdzięczności. Ciało i duch stały się nadajnikiem. Studio Julii stało się niewyobrażalną dźwignią metafizycznego uzdrawiania. Zamiast zachować tę energię tylko dla siebie, nastąpiło promieniowanie nią "we wszystkie czasy, wymiary i przestrzenie". Do kręgu zostały zaproszone wszystkie ukochane istoty – psy, konie, wszyscy, z którymi łączy mnie więź miłości. Nie było miejsca dla "złych ludzi", tylko czysta wibracja wdzięczności i radości wysyłana w świat.

 

Podsumowanie: Z sesji "San Kingdom" wyszła Istota odmieniona. Zintegrowana. Złote pająki utkały nową sieć obfitości, DNA zostało przeprogramowane na odwagę, a serce wypełniło się obecnością dzieci i duchów zwierząt. To jest stan gotowości do tworzenia pięknych, wznoszących rzeczy. I tak się stało. Stare kody lęku zostały nadpisane nowym kodem siły, odwagi i widzenia piękna.

 

Jeszcze jestem niesamowicie wdzięczny za prywatny koncert. Już jakiś czas miałem takie marzenie, że chcę kameralny koncert – taki, który będę współtworzyć w graniu. Właśnie w trakcie tej gry przyszło dużo ciekawych przemyśleń o tym, kto tworzy sztukę i skąd się bierze forma i treść. I to było piękne, kiedy płynąłem z flow muzyki z poziomu czystej formy, i kiedy czułem i słuchałem treści i kompozycji...

 

Koncert trwał 1,5h. Po nim wyszedłem w miasto, była niedziela, 23:30, siąpił deszczyk. Stwierdziłem, że uziemię się na spacerze i przejdę się Drogą Królewską – ulicą Grodzką, obkrążę Wawel, pochodzę nad Wisłą. Bardzo lubię oglądać zamek w nocy, kiedy wieżyczki kościoła są we mgle. Dzień skończyłem – a tak naprawdę zacząłem – zapiekanką na Kazimierzu...

 

💬 Chcesz coś dodać albo odjąć?

Chętnie porozmawiam! Wysyłam odpowiedź w ciągu kilku lat 😈